Tomaszów Mazowiecki. Aktualności i informacje lokalne z miasta i powiatu. "Aktor" z baneru - INFO BAI
bai
info bai
katalog bai
gielda bai
Bai Andrzej Kurzawa
 
Wtorek, 25 lutego 2020
Wybierz miasto na mapie
"Aktor" z baneru
Data dodania: 2012-03-23 09:25:35
Być aktorem. To marzenie Grzegorza Byczka, który zawiesił przy
warszawskiej Wytwórni Filmów nietypowy baner. Na plakacie obok
zdjęcia pana Grzegorza jest napis "Chcę zagrać w filmie. Sprawdź
mnie!".


Jest współwłaścicielem szkoły językowej i coachem. Jego największe marzenie to trafić na plan filmowy.
- Zawsze chciałem zagrać w filmie. Ale dopiero teraz zdecydowałem sie spełnić to marzenie. Pomyślałem, że muszę się jakoś zaprezentować i zwrócić na siebie uwagę. Przyszedł mi do głowy pomysł z billboardem. To coś fajnego, oryginalnego - wyjaśnia Grzegorz Byczek.

- Jestem pod wrażeniem tego pana. Zamieścił billboard w bardzo dobrym miejscu, w naszym warszawskim Hollywood. Myślę, że ktoś może zwrócić uwagę na plakat i zaproponować panu Grzegorzowi ciekawą rolę - mówi Lena Zawadzka z agencji castingowej.

Grzegorz Byczek marzy o roli buntownika. Ale znajomi mówią, że pasowałby też do roli księdza, naukowca, intelektualisty a nawet żula i kloszarda.

- Jest wiele osób, które osiągnęły sławę bez szkoły aktorskiej- zauważa Daria Strzelecka z agencji aktorskiej.

- Często osoby bez aktorskiego wykształcenia są rewelacjami. To perełki. Myślę, że takich ludzi można obsadzać nawet w głównych rolach dobrych polskich seriali. Ale nie wiem czy billboard to dobry sposób.
. Ten pan musi pokazać jakim jest człowiekiem. Proponuję zacząć od castingów
- radzi Anna Rykaczewska, reżyserka castingu.

Do każdej z dobrych agencji castingowych dziennie przychodzi kilkadziesiąt osób. Tylko po to, aby trafić do "banku twarzy".

- Chce spróbować. Może mi się uda - mówi 17-letnia Kamila czekająca na swoją kolej w poczekalni agencji castingowej.

- Chciałabym być rozpoznawalna i rozdawać autografy - dodaje Marta siedząca obok.

Agencje castingowe mają w swoich bazach tysiące twarzy. Tylko nieliczni dostaną
szansę, aby zaistnieć w show-biznesie.

Najpierw trzeba wypełnić ankietę: podać swoje dane, wymiary, zainteresowania. Później czekać w kolejce. W "pokoju przesłuchań" reżyser castingu zadaje pytania o prace, o wykształcenie, o hobby. Kamera jest cały czas włączona. Fotograf robi zdjęcia twarzy, sylwetki, dłoni. Na koniec trzeba odegrać scenkę. To jest decydujący moment.

-Ta scenka to na przykład małżeńska kłótnia. Wcielając się w rolę trzeba pokazać emocje, być spontanicznym i swobodnym, nie można bać się kamery. To my
decydujemy czy osobę, która do nas przychodzi możemy wysłać na casting do
konkretnego zlecenia
- tłumaczy Anna Rykaczewska.

Lena Zawadzka o pomyśle z banerem słyszy po raz pierwszy. Ale takich oryginalnych sposobów na zaistnienie i bycie zapamietanym są tysiące.

- Przychodzą do nas osoby z kwiatami. Nieraz przynoszą albumy ze zdjęciami. Kiedyś był na castingu pan, który chciał zagrać w filmie wojennym. Przyniósł zdjęcia w mundurach. Niektórzy przynoszą ciasta. To miłe, ale dla nas liczą się umiejętności. Nikogo nie wyróżniamy.

- Jeszcze nie byłem na żadnym castingu. Ale najpierw chcę się jakoś zaprezentować. Chcę żeby przesłuchujący wiedzieli kim jestem. Jestem mężczyzną z billboardu. Mój cel to do końca sierpnia zagrać w filmie - dodaje pewnym głosem Grzegorz Byczek.

-Pan Grzegorz będzie rozpoznawalny, ale nie będzie jedyną rozpoznawalną osobą. Na castingi przychodzą też zawodowi aktorzy i amatorzy , którzy próbują kolejny raz. Ale ja temu panu życze jak najlepiej. Powodzenia!

Baner stoi przy Wytwórni Filmów od początku marca. Kosztował 800 zł. Pan Grzegorz jest przekonany, że niedługo pieniądze się zwrócą. Może nawet szybciej niż myślał... bo już dostał drugoplanową rolę w filmie.

AgJ
Tagi:
Najczęściej czytane
*}
go to top