Tomaszów Mazowiecki. Aktualności i informacje lokalne z miasta i powiatu. Tragedia w zelowskiej szkole. Dyrektor zabił siekierą ucznia - INFO BAI
bai
info bai
katalog bai
gielda bai
Bai Andrzej Kurzawa
 
Wtorek, 19 listopada 2019
Wybierz miasto na mapie
Tragedia w zelowskiej szkole. Dyrektor zabił siekierą ucznia
Data dodania: 2015-11-03 09:27:05
Tragedia w zelowskiej szkole. Dyrektor zabił siekierą ucznia
Źródło zdjęcia: sxc.hu
4 listopada 58 lat temu wydarzyła się wielka tragedia, której uczestnicy nie zapomnieli nigdy. Dyrektor Szkoły Podstawowej nr 1 w Zelowie Tadeusz Byjoch zaatakował sześcioro uczniów siekierą.

Był chłodny listopadowy poniedziałek. Wydawało się, że jak każdy dzień skończy się lekcjami i pójściem do domu. Niestety poranek tego dnia potoczył się zupełnie inaczej.

Kilka minut przed godziną ósmą Tadeusz Byjoch wyszedł z mieszkania, które mieściło się w budynku szkoły. Szedł z siekierą w ręku i pidżamach w paski w kierunku sal lekcyjnych. Zatrzymał się tuż za małym Romkiem Gapikiem, który był nieświadomy tego co może się za chwilę stać. Gdy Romek miał już wchodzić do klasy obok, dyrektor chwycił siekierę w obie dłonie, zamachnął się i zadał śmiertelny cios w głowę Romka. Uczniowie oraz nauczyciele zobaczyli strumienie krwi na korytarzu płynące z głowy chłopaka.

Dyrektor wszedł na piętro, gdzie uczniowie kręcili się jeszcze po korytarzu. Byjoch podszedł do Zbyszka z piątej klasy, po chwili chłopak miał całą głowę we krwi. Wydawało się, że Dyrektor miał upatrzone ofiary. Wybierał jednego ucznia, na resztę nie zwracając uwagi. Gdy wszedł do sali klasy VII a uderzył obuchem siekiery 3 dziewczynki. Kolejna była klasa V b. Tam cios otrzymały dwie dziewczynki i jeden chłopak. Cały dramat jaki odgrywał się na szkolnym korytarzu i w salach lekcyjnych trwał zaledwie kilka minut. Uczennica klasy IV b zauważywszy dyrektora zakrwawionego, bosego, w pidżamie, z siekierą w ręku idącego w stronę jej klasy ostrzegła kolegów. Zastawili drzwi od środka szafkami, półkami, biurkiem, aby nie dostał się do środka.

Wiedząc, że nie dostanie się do tej sali dyrektor ruszył w stronę swojego mieszkania. Po drodze ranił jednego z nauczycieli. Byjoch w końcu napotkał na swojej drodze księdza Józefa Stanka.
. Katecheta zwabił dyrektora do łazienki. Ten przewrócił Stanka na podłogę. Ukląkł i kilka razy zamachnął się, ale jakimś cudem w głowę ani raz nie trafił. Wreszcie księdzu udało się chwycić trzonek toporka, wyrwał się oszalałemu i wstał. Toporek zabrał z sobą na plebanię.

Dyrektor nie mając siekiery w ręku nie poddawał się. Brutalnie pobił nauczycielkę rosyjskiego, która poślizgnęła się na kałuży krwi. Następnie rzucił się na woźnego. Po chwili idąc w stronę dziedzińca krzyczał do stojących nieopodal dzieci "Kto następny?". Nie zranił już żadnego z nich. Byjoch idąc środkiem ulicy został obezwładniony przez sześciu mężczyzn. Jeszcze tego samego dnia trafił do szpitala psychiatrycznego w Warcie.

O problemach alkoholowych i psychicznych Tadeusza Byjocha wiedziało wiele osób. Często przychodził na lekcje pod wpływem alkoholu. Kilka razy był na leczeniu psychiatrycznym, ale za każdym razem wracał, pił dalej i doznawał "halucynozy alkoholowej".

Dyrektor, gdy był przyjmowany do szpitala psychiatrycznego twierdził, że wymordował 30 dzieci oraz kilku nauczycieli. Podobno słyszał głos, który kazał mu mordować. Prokuratorowi zeznawał, że przyszli do niego dwaj młodzi ludzie, którzy powiedzieli, że trzeba zrobić zamieszki w szkole. Następnego dnia pojawiła się kobieta, która dała wskazówki w co ma się ubrać i kogo uderzać toporkiem. Głos, który Byjoch słyszał kazał mu skaleczyć 25 uczniów z jego szkoły, a także z innych zelowskich szkół.

Kto poniósł konsekwencje tej masakry?
Tadeusz Byjoch został uznany za niepoczytalnego i trafił do szpitala psychiatrycznego. Jedynie kurator został zwolniony, ponieważ wiedział o problemach psychicznych dyrektora.

Byjoch trzy lata spędził w szpitalu psychiatrycznym. W 1960 roku pisał do władz: "Trzy lata spędzone wśród wariatów, to gorsze niż więzienie, proszę więc o przywrócenie mnie zdrowemu społeczeństwu. Przywróćcie mi wolność". Rok później tak się stało. Byjoch miał nie pić i leczyć się. Nie mógł też wjeżdżać na teren województwa łódzkiego. Zaczął pracować i studiować ekonomię. A w 1963 roku znowu pić. Wrócił do szpitala, ale po kilku miesiącach go zwolniono. W 1970 roku chciał wrócić w rodzinne strony, ale sąd nie zgodził się, by wjechał na teren województwa łódzkiego. W 1975 roku prowadził się tak dobrze, że odwołano mu kuratora. Gdy przeszedł na emeryturę, pracował ... w wydziale oświaty jednego z urzędów na Dolnym Śląsku. Zmarł w 1984 roku. Przełożonych dyrektora nigdy nie ścigano.

4 listopada 2012 roku, dokładnie w 55. rocznicę tragicznych wydarzeń w zelowskiej szkole, przy kościele rzymskokatolickim w Zelowie, odsłonięto tablicę poświęconą kanonikowi księdzu Józefowi Stankowi, wieloletniemu wikariuszowi tamtejszej parafii. Dzięki bohaterskiej postawie, ksiądz Stanek uratował życie innych, potencjalnie zagrożonych w ów feralny dzień.

Nasza Historia Dziennik Łódzki / epiotrkow.pl / E.S.
Tagi: zabił ucznia, zatakował siekierą, dyrektor z siekierą, dyrektor zabił ucznia siekierą, Zelów
Najczęściej czytane
*}
go to top